Korekta straszy coraz mocniej
Spadki na giełdach przybierają na sile, a indeksy docierają do poziomów, przy których byki powinny zacząć się bronić, jeśli myślą o szybkim powrocie do gry. Jednak to nie względy techniczne odgrywają główną rolę, lecz polityka pieniężna amerykańskiej rezerwy federalnej. Losy rynkowych tendencji powinny rozstrzygnąć się w połowie przyszłego tygodnia, Do tego momentu będzie nerwowo.
Zasięg spadkowej korekty, trwającej na naszym rynku już trzeci tydzień, staje się coraz bardziej niepokojący. W jej wyniku WIG20 stracił prawie 7 proc., a wczorajsze zejście poniżej 2450 punktów zdecydowanie pogorszyło sytuację techniczną. Powyżej niego wskaźnik trzymał się niemal równe dwa miesiące. W niekorzystnym dla byków scenariuszu kolejnego wsparcia trzeba by szukać około 50 punktów niżej. Ostatnia fala wzrostowa rozpoczęła się w okolicach 2370 punktów. Zaczęła się mocnym akcentem, gdy 10 października WIG20 wystrzelił w górę o 3,5 proc. Podobnie dynamiczna zwyżka stanowiła jej zwieńczenie. Wczoraj byki co prawda podjęły próbę obrony przed głębszym spadkiem, ale nie była ona już tak skuteczna, jak wtorkowa, gdy WIG20 także znalazł się poniżej 2450 punktów. Wówczas po efektownym rajdzie w końcowej części handlu, zagrożenie zostało zażegnane. W czwartek ta sztuka już się nie powiodła.
Dziś byki staną więc przed ważnym zadaniem powstrzymania niekorzystnej tendencji. Jego realizacji, przynajmniej w pierwszej fazie sesji, nie będzie sprzyjać ostateczny wynik czwartkowej sesji na Wall Street. Dow Jones stracił ostatecznie prawie 0,7 proc. a S&P500 poszedł w dół o 0,4 proc. Przebieg handlu odzwierciedlał zmienne nastroje Amerykanów. Popyt, który pojawił się w drugiej części dnia, doprowadził do zniwelowania wcześniejszych strat, ale finisz ponownie należał do niedźwiedzi. Trudno przewidzieć, czy nastroje za oceanem choćby chwilowo się poprawią, a od tego zależeć będzie zachowanie się inwestorów na naszym kontynencie, także w Warszawie. Spadkowa sekwencja na nowojorskim parkiecie to zaledwie trzy sesje, w trakcie których S&P500 stracił łącznie jedynie 1,8 proc. Nie ma wyraźnych sygnałów, w którą stronę może podążyć w najbliższych dniach. Dziś nie czekają nas żadne istotne publikacje danych makroekonomiczny ch, a więc i z tej strony nie można oczekiwać wskazówek. Nie wiadomo, jak rynki przyjmą informację o przegłosowaniu wczoraj w nocy przez Kongres ustawy budżetowej.
Bardziej klarowna sytuacja rysuje się we Frankfurcie. DAX od dziewięciu sesji idzie w dół, tracąc w tym czasie nieco ponad 4 proc. Ma za sobą cztery spadkowe dni z rzędu. Znalazł się wczoraj w okolicy kluczowego poziomu 9000 punktów, powyżej którego długo nie mógł się wznieść przed rozpoczęciem listopadowej zwyżki. Zejście poniżej niego byłoby teraz bardzo złym sygnałem. Można więc przypuszczać, że byki powalczą, by temu zapobiec, a dziś moment do takiej próby jest jak najbardziej odpowiedni. To oczywiście również mogłoby pomóc naszym indeksom.
Wracając do naszego rynku, warto zwrócić uwagę na wyraźne pogorszenie się sytuacji w segmencie małych i średnich spółek. Co prawda oba indeksy licząc od początku roku są na dużych plusach, więc korekta im się jak najbardziej należy, to jednak można się obawiać, że może być dynamiczna i bardziej długotrwała. Jeśli chodzi o dynamikę, sięgającą 5,5 proc., na razie nie wygląda groźnie. Bardziej niepokoić może to, że spadkowa tendencja utrzymuje się od siedmiu tygodni, z małą przerwą pod koniec listopada. Wczorajsza skala zniżki, sięgająca 1,8 proc. może wskazywać na rosnącą determinację inwestorów w pozbywaniu się akcji. Nie widać było przy tym najmniejszych prób obrony przed przeceną. Nieco podobnie przedstawia się sytuacja w grupie małych firm. Czas trwania korekty jest podobny, a jej zakres, sięgający 4 proc., na razie nieco mniejszy.
Dziś na giełdach azjatyckich sytuacja była niejednoznaczna. Na godzina przed końcem handlu Nikkei zyskiwał 0,4 proc., po lepszych danych dotyczących produkcji przemysłowej, która wzrosła o 5,4 proc. Z kolei wskaźnik w Bombaju zniżkował o 0,8 proc. W dół o 0,5 proc. szedł też indeks w Szanghaju. Możliwość przełamania złej passy sugerują zwyżkujące po 0,3 proc. kontrakty na amerykańskie i europejskie indeksy. Niewykluczone więc, że dzisiejszą sesję byki zaliczą na swój rachunek.
Roman Przasnyski, Open Finance
Może to Ci się spodoba
Skutki decyzji SNB nie ograniczają się tylko do CHF
Gdy tworzy się historia rynków finansowych, trudno oczekiwać ograniczenia wpływu do wąskiego segmentu jednej waluty. Decyzja SNB niesie ze sobą szerokie implikacje w postaci nadszarpnięcia zaufania do polityki banków centralnych.
Deprecjacja hrywny
Początek tygodnia na rynku walutowym został zdominowany przez wiadomości docierające zza Bugu. Jak wynika z informacji opublikowanych przez serwis Business Insider, Ukraina zmaga się obecnie nie tylko z groźbą utraty
Blok dolarowy: są sprawy ważne i ważniejsze
Rozczarowanie po stronie sprzedaży detalicznej w Kanadzie i spadki cen ropy naftowej przegrały w piątek z ogólną słabością USD we wpływie na USD/CAD. Wstępne wzrosty szybko zamieniły się w swobodny
Poranny komentarz walutowy – poranek należy do dolara australijskiego, południe do funta
Niezła sesja na giełdach w Chinach i dane o inflacji z Australii sprzyjają o poranku sile dolara australijskiego. Wobec dolara AUD umacnia się już o blisko 0,6%. Para AUDUSD zdecydowanie
Poranny komentarz walutowy – kolejne dane z amerykańskiego rynku pracy
Wczoraj poznaliśmy odczyt raportu ADP, który okazał się słabszy od oczekiwań ekonomistów. Dzisiaj poznamy kolejne istotne raporty, czyli wnioski o zasiłki dla bezrobotnych oraz raport Challengera dotyczący planowanej liczby zwolnień.
Komentarz do rynku złotego
Środowy, poranny handel na rynku złotego przebiega pod znakiem stabilizacji w rejonie ostatniej 4-sesyjnej konsolidacji. Złoty wyceniany jest przez rynek następująco: 4,1950 PLN za euro, 3,0922 PLN wobec amerykańskiego dolara
0 Comments
Brak komentarzy!
You can be first to comment this post!