Dzień pęknięcia złotej bańki

Dzień pęknięcia złotej bańki

15 kwietnia 2013 r. – analitycy rynkowi na długo zapamiętają tę datę. Tego dnia bowiem skończyła się dwunastoletnia hossa na rynku złota.

Już sesja w piątek wyglądała groźnie. Złoto straciło aż 5%, spadając do dawno nieoglądanego poziomu 1483 dolarów za uncję. Jednak wydarzenia z poniedziałku z pewnością przekroczyły oczekiwania największych pesymistów, w tym i moje. Spadki sięgnęły 135 dolarów za uncję (-9.2%), co wyznacza historyczny rekord, jeśli chodzi o jednodniową zmianę ceny w dół. Kruszec jest w tej chwili najtańszy od dwóch lat. Co spowodowało taką paniczną wyprzedaż?

Powody krachu

Na rynku wymienia się szereg czynników. Po pierwsze Bank Cypru rozważa sprzedaż części swoich rezerw złota na pokrycie dramatycznego zadłużenia publicznego. 18 ton to niewiele, nawet gdyby opróżnić cypryjski skarbiec do czysta, jednak inwestorów zaniepokoił sam precedens. Jak pisałem już dwa lata temu, Portugalia i Włochy mają znaczące rezerwy złota, które w razie potrzeby mogłyby zostać wykorzystane w podobnym celu.

Drugim powodem spadków miało być obniżenie przez Goldman Sachs – bank, który jeszcze rok temu stał na czele obozu byków – prognozy dla ceny złota w 2014 roku do 1270 dolarów. Analitycy banku wymienili jako główny powód nadchodzących spadków poprawę sytuacji w amerykańskiej gospodarce oraz brak pozytywnej reakcji ceny kruszcu na ilościowe łagodzenie w USA i w Japonii. Do tej listy można dodać jeszcze minimalną i krótkotrwałą reakcję ceny złota na kryzys cypryjski.

Trzecim powodem poniedziałkowej wyprzedaży złota było ujawnienie danych o zasobach złota będących w posiadaniu największego funduszu ETF SPDR Gold Trust, które znalazły się na najniższym poziomie od trzech lat. Oznacza to, że nie tylko najbardziej aktywni spekulanci od jakiegoś czasu pozbywali się kruszcu, ale że sceptycyzm dotknął też inwestorów indywidualnych. Sentyment zmienił się bardzo szybko – jeszcze w grudniu zeszłego roku aktywa funduszy ETF osiągnęły rekordowy poziom.

Czwarty powód „czarnego poniedziałku” na rynku złota przyszedł z Azji. Słabe dane o PKB w Chinach wskazujące na powrót spowolnienia wywołały niepokój o przyszłość fizycznego popytu. Chiny obok Indii stanowią bowiem główny rynek zbytu dla biżuterii, sztabek i monet. Pogorszenie koniunktury w regionie z pewnością przeniosłoby się na spadek zakupów.

Potrzebna była tylko iskra

Choć powyższe powody brzmią przekonująco, trudno się oprzeć wrażeniu, że każdy z nich mógłby pojawić się kilka miesięcy temu, nie wywołując większego wrażenia na uczestnikach rynku. Wydaje się raczej, że by zapalić stos gromadzących się wątpliwości, potrzebna była jedynie iskra. Wiara w niezachwianą wartość kruszcu chwiała się pod wpływem pierwszego od lat spadku popytu w ujęciu rocznym w 2012, wynikłego między innymi ze słabnącego zainteresowania bezpiecznymi inwestycjami. Od miesięcy malało zaangażowanie graczy na rynku terminowym wraz z tym, jak w USA malało bezrobocie, co nieuchronnie przybliżało perspektywę podwyżek stóp procentowych i wykluczało kolejne ilościowe łagodzenie. Wobec słabnącego zainteresowania inwestycjami w kruszec i gaśnięcia nadziei na kolejne rekordy dalsze utrzymywanie długiej pozycji na rynku złota mija się z celem.

Ogrom spadków wynikł z potężnych obrotów na rynku terminowym – właścicieli w poniedziałek zmieniło 2300 „wirtualnych” ton złota. Paniczna wyprzedaż jest efektem tego, że trudno jest wyliczyć fundamentalną wartość kruszcu. O cenie decydują w znacznym stopniu inwestorzy, wśród których z konieczności dominuje krótkoterminowe nastawienie. Żółty metal nie płaci przecież kuponów ani dywidend, dlatego długookresowe zyski nie przekraczały historycznie 1% powyżej inflacji, co przy znaczącej zmienności cen nie jest atrakcyjną ofertą. Fundusze emerytalne czy ubezpieczeniowe nie lokują więc środków w złoto. Dlatego też nie ma komu przejąć tego aktywa z rąk pozbywających się go graczy krótkoterminowych.

Co dalej ze złotem?

„Czarny poniedziałek” na rynku złota będzie miał poważne implikacje na przyszłość. Przede wszystkim wyraźne stanie się dla wielu, którzy dotąd tego faktu nie zauważali, że złoto słabo nadaje się do roli bezpiecznego aktywa – wahania cen kruszcu po prostu są zbyt duże, by inwestor uciekający przed kryzysem czuł się naprawdę bezpiecznie. Do wielu uczestników rynku, zwłaszcza tych aktywnych dopiero od kilku lat, informacja ta dotąd nie dotarła. Tymczasem poniedziałkowy krach na rynku złota szeroko odbił się w światowych mediach. Spodziewałbym się, że w najbliższym czasie wielu inwestorów, spośród których większość ciągle jest na plusie, będzie pozbywać się swoich złotych lokat.

Dlatego trudno mówić o korekcie, jest to po prostu początek bessy, która będzie trwać, póki nie wyczerpią się zapasy sprzedających. Tempo spadków zależy zaś głównie od nerwów inwestorów. Jeżeli będą one mocne, to spadki zwolnią, zobaczymy nawet pewne odbicie za sprawą tych uczestników rynku, którzy wykorzystają krach jako okazję do zakupów. Na trwałą zmianę tendencji na wzrostową bym nie liczył, chyba że stanie się coś zupełnie nieprzewidzianego. W innym wypadku w ciągu dwóch lat spodziewałbym się powrotu cen w okolicę 1000 dolarów za uncję.

Maciej Bitner
Główny Ekonomista Wealth Solutions

Źródło: Wealth Solutions

Previous Rynek nieruchomości – siła inwestycji w grupie
Next Raport walutowy

Może to Ci się spodoba

Inwestowanie

Polska Grupa Zbrojeniowa stawia na nowe technologie

Skupiająca największe przedsiębiorstwa sektora obronnego Polska Grupa Zbrojeniowa stawia na rozwój innowacyjności, optymalizację oraz transfer nowych technologii. Planuje także wzrost zatrudnienia wśród naukowców i inżynierów. Celem mają być nowe, bardziej wymagające rynki

Inwestowanie

Akcje – czy rynek wraca do średniej?

Inwestorzy powinni obniżyć swoje oczekiwania odnośnie stóp zwrotu z rynku akcji – w ciągu najbliższych lat na giełdach średnio nie będzie się dało zarobić więcej niż 5-6% rocznie. To oczywiście

Inwestowanie

Sieć sklepów odzieżowych Molton chce zwiększyć liczbę placówek w tym roku o jedną piątą

Licząca niemal 40 salonów sieć Molton chce uruchomić w tym roku od 6 do 8 sklepów, głównie we franczyzie. W ubiegłym roku udało się otworzyć osiem placówek. Marka chce współpracować z właścicielami

Inwestowanie

Coraz silniejsza pozycja polskich producentów mebli w Europie

W tym roku eksport mebli może przekroczyć 41 mld zł – wynika z analizy B+R Studio i Ogólnopolskiej Izby Gospodarczej Producentów Mebli. To kolejny już wzrost roczny rzędu 10 proc. Polskie meble

Inwestowanie

Przetargi realizowane przez MON szansą dla polskich firm na wzmocnienie ich potencjału i pozycji na świecie

Niezwykle ważne jest, żeby polskie firmy przemysłu obronnego były zaangażowane w modernizację polskiej armii. To powinien być priorytet na równi z samą modernizacją – przekonuje Krzysztof Krystowski, wiceprezes Leonardo Helicopters. Krajowy przemysł

Komentarze rynkowe

Polski rynek kapitałowy otwarty na chińskich inwestorów

Warszawa staje się centrum finansowym dla Europy Środkowej i Wschodniej. Rośnie również jej znaczenie na globalnej mapie inwestycji chińskich. Warszawska Giełda Papierów Wartościowych i Haitong Bank podpisali umowę o współpracy, która pozwoli na nawiązanie