Lider w świecie zmian
Jak przełożyć doświadczenia zdobyte na Stanfordzie na polską rzeczywistość biznesową? Jak budować firmy gotowe do globalnej ekspansji i jednocześnie pamiętać o wartościach? Dlaczego w ochronie zdrowia komunikacja jest równie ważna jak procedury? O tym, jak łączyć odwagę inwestycyjną z empatią i odpowiedzialnością, opowiada przedsiębiorca i mentor Beata Drzazga, która niedawno ukończyła prestiżowy program inwestycyjny na Uniwersytecie Stanforda.
Ukończyła Pani zaawansowany program inwestycyjny na Uniwersytecie Stanforda. Jakie było Pani główne doświadczenie z tego projektu?
To był niezwykle intensywny i pogłębiony program, przygotowany przez Stanford Research Institute oraz Queen Hedvig Academy, we współpracy ze specjalistami z Polski i USA — m.in. prof. Radosławem Koszewskim i prof. Stevem Cieślińskim.
Zajęcia odbywały się od wczesnych godzin porannych do późnego popołudnia, a prowadzili je praktycy z obszaru venture capital, technologii i funduszy inwestycyjnych.
To, co szczególnie cenne, to fakt, że program nie skupiał się tylko na analizach finansowych. Skupialiśmy się na odpowiedzialnym podejmowaniu decyzji, na praktycznych elementach ekosystemu Doliny Krzemowej i na refleksji, jak tworzyć innowacje, które realnie odpowiadają na potrzeby ludzi.
Było to dla mnie uporządkowanie wielu tematów, a jednocześnie nowe spojrzenie na globalny kontekst inwestowania.
Jakie elementy kursu uznała Pani za najbardziej wartościowe z perspektywy polskiego rynku?
Jednym z kluczowych zagadnień był rynek venture capital. W USA myśli się w kategoriach skalowania globalnego praktycznie od pierwszego dnia. W Polsce wciąż jest wiele ostrożności i działania „po kawałku”, co ogranicza potencjał dobrych projektów.
Drugim niezwykle ważnym blokiem była technologia, a szczególnie zastosowania sztucznej inteligencji. Nie te ogólne, ale bardzo konkretne: analiza danych, prognozy rynkowe, automatyzacja procesów. Jeśli polskie firmy chcą realnie konkurować na arenie międzynarodowej, muszą się w tym obszarze rozwijać szybciej i bardziej świadomie.
Dużo mówiło się również o corporate venture capital — modelu, w którym duże firmy wspierają mniejsze innowacyjne projekty. W Polsce ten potencjał jest nadal niewykorzystany, głównie z powodu obaw przed ryzykiem.
Jakie różnice między przedsiębiorcami z Polski a z USA były najbardziej widoczne podczas programu?
Najbardziej uderzająca była postawa wobec porażki.
W Dolinie Krzemowej nie traktuje się jej jako stygmatu, lecz jako etap rozwoju. W Polsce nadal mamy z tym trudność i to hamuje przedsiębiorczość.
Drugą dużą różnicę widać w podejściu do skali działania.
Amerykańscy przedsiębiorcy z założenia planują globalnie.
W Polsce często uznajemy rynek międzynarodowy za coś, o czym „pomyśli się później”.
Wreszcie — sposób budowania zespołów.
W USA dominuje podejście interdyscyplinarne, a współpraca między osobami o różnych kompetencjach jest normą. W Polsce wciąż widoczna jest obawa przed utratą kontroli, co bywa przeszkodą przy tworzeniu naprawdę innowacyjnych projektów.
Podkreślała Pani, że była jedyną kobietą w grupie. Czy wpłynęło to na Pani perspektywę?
Nie było to dla mnie zaskoczeniem, bo wciąż za mało kobiet uczestniczy w strategicznych rozmowach dotyczących inwestycji, technologii i kierunków rozwoju biznesu.
Ale nie powinno to być normą. Różnorodność w zespołach — płciowa, pokoleniowa czy kulturowa — przekłada się bezpośrednio na jakość decyzji i na innowacyjność. Kobiety nie powinny rezygnować z własnej perspektywy; ich sposób myślenia jest ważnym uzupełnieniem męskich stylów działania.
Od wielu lat działa Pani w ochronie zdrowia i określa się jako „ambasador pacjentów”. Co kryje się za tym pojęciem?
To przede wszystkim zobowiązanie moralne.
Pacjenci w systemie są zwykle stroną najsłabszą — brakuje im wiedzy, narzędzi, a często i odwagi, by walczyć o swoje prawa. Dlatego uważam, że moją rolą jest zabieranie głosu w ich imieniu: w debatach, rozmowach z decydentami, ale też w codziennym funkcjonowaniu placówek.
Pacjent to osoba z lękiem, bólem, historią życia. W natłoku procedur i obowiązków nie wolno tego zgubić. To fundament jakości opieki.
W jednym z projektów współtworzyła Pani poradnik dla pacjentów. Co powinno zrobić nowoczesne centrum medyczne, aby pacjent czuł się bezpiecznie?
Najważniejsza jest kultura pracy.
Personel, który czuje się wspierany i doceniony, naturalnie buduje pozytywne relacje z pacjentami.
Drugi element to komunikacja.
Bez odpowiedniej rozmowy, bez jasnych wyjaśnień i bez uważnego słuchania pacjent nie może czuć się bezpiecznie, nawet jeśli procedury są idealnie przygotowane. Prosty, spokojny język i wyjaśnienie kolejnych kroków robi ogromną różnicę.
W dobrze zorganizowanej placówce za dobro pacjenta odpowiada cały zespół, nie tylko lekarz czy wyznaczony pracownik. Odpowiedzialność zespołowa jest kluczem.
Dlaczego tak wiele problemów wynika z niewłaściwej komunikacji z pacjentami?
Wiele osób z personelu medycznego nie zdaje sobie sprawy, jak wielka jest różnica między językiem medycznym a językiem pacjenta.
Zbyt techniczne, zbyt złożone komunikaty zwiększają stres i poczucie bezradności.
Tymczasem trzeba mówić prosto, klarownie i z uważnością na emocje.
To również umiejętność słuchania, zadawania pytań, dostosowania tempa rozmowy. Tego można i trzeba uczyć — systematycznie.
W swoich wypowiedziach często podkreśla Pani także rolę rodziny pacjenta. Dlaczego jest ona tak istotna?
Rodzina często odgrywa kluczową rolę w procesie leczenia — szczególnie przy chorobach przewlekłych, rehabilitacji i opiece długoterminowej.
To bliscy wspierają pacjenta psychicznie i organizacyjnie. Często to właśnie oni pierwsi zauważają zmiany w stanie zdrowia.
Dlatego traktowanie rodziny jako „dodatku” do pacjenta jest błędem.
Wystarczy chwila rozmowy, jasne wyjaśnienie, otwartość na pytania. Personel musi mieć świadomość, że kontakt z rodziną jest częścią jego pracy, nie obciążeniem.
To drobne rzeczy, które budują zaufanie i realnie poprawiają jakość opieki.
Może to Ci się spodoba
Polscy programiści marzą o pracy w USA i Wielkiej Brytanii
Polska jest jednym z najlepszych źródeł pozyskiwania informatyków dla pracodawców zagranicznych. Stany Zjednoczone, Szwajcaria i Wielka Brytania – to najpopularniejsze miejsca, gdzie programiści szukają pracy – wynika z badań firmy Modis Polska. Wysoko w rankingu
Wanna z prysznicem – przyjemne z pożytecznym
Są zagorzali zwolennicy szybkich pryszniców i zwolennicy długich, relaksujących kąpieli. Istnieje też sposób na połączenie obu tych rozwiązań Prysznic i wanna Prysznic idealnie nadaje się, jeśli potrzebujesz szybko się umyć,
Wynajem nieruchomości turystom najbardziej opłacalny w Krakowie, Sopocie i Warszawie
Kraków, Sopot oraz Warszawa to polskie miasta w których inwestycja w nieruchomość na wynajem jest najbardziej opłacalna. Wszystkie uplasowały się w czołówce rankingu HomeToGo obejmującego 45 popularnych europejskich destynacji turystycznych. Tygodniowy koszt wynajmu 6-osobowego
Urodzaj na rynku obligacji korporacyjnych
O sytuacji na polskim rynku obligacji skarbowych i korporacyjnych, a także planach finansowania budżetu na 2015 r. rozmawiamy z Dariuszem Laskiem, dyrektorem inwestycyjnym ds. papierów dłużnych w Union Investment TFI
Od dziś kierowcy jeżdżący do Francji zarobią co najmniej 9,67 euro za godzinę pracy
Na mocy nowego prawa od 1 lipca pracujący na terenie Francji kierowcy będą musieli zarabiać nie mniej niż 9,67 euro za godzinę pracy. Krajowi przewoźnicy alarmują, że wyliczanie całej stawki, obejmującej
Jak działają reklamy w Internecie?
Każda osoba mająca styczność z Internetem na pewno widziała pojawiające się wszędzie reklamy. Wyskakują denerwujące okienka, przysłaniają część obrazu i wymagają polowania na zamaskowany krzyżyk lub reklamy towarzyszące wyświetlane jaka