Goldman Sachs dobija GPW

W czwartek Amerykanie mieli za zadanie kolejny raz potwierdzić, że nie boją się już Bena Bernanke i jego cięć zakupów aktywów. Przed sesją w Stanach giełdy europejskie cierpliwie czekały na Wall Street. Opublikowano też kilka raportów makro, które powinny pomagać inwestorom wierzącym w to, że fundamenty są ważne.

Bykom pomagało to, że wypowiadający się w czwartek trzej szefowie regionalnych oddziałów Fed (mniejsza z tym kto to był, bo to nie ma znaczenia) w swoich wypowiedziach brzmieli bardzo „gołębio” unisono twierdząc, że jeśli chodzi o wygaszanie skupu aktywów to nic nie jest przesądzone, a gospodarka co prawda się rozwija, ale wolno i to tempo jeszcze długo się utrzyma. Dlatego też rentowność obligacji spadła (mimo tego, że dane makro były dobre).

Na rynku akcji indeksy od początku sesji rosły. Nie było w tym wzroście entuzjazmu, ale jednak utrzymywały się w przedziale od pół do jednego procenta nad kreską. I tak też sesja się beznamiętnie skończyła. Koniec półrocza (windows dressing) i dobre dane oraz opinie ludzi z Fed pomagają bykom, ale sygnału końca korekty nadal nie ma.

Prawdziwym wydarzeniem było w czwartek to, co działo się na GPW. Sesja rozpoczęła się od wzrostu indeksów. Były jednak nietrwałe i indeks szybko wrócił do pozycji neutralnej. Rynek wszedł w marazm i trwał w nim mniej więcej do południa. Po południu doszło do przeceny. Zaczął PGE po informacji po podpisaniu listu intencyjnego o współpracy przy realizacji projektu inwestycji w Opolu z Kompanią Węglową. Potem WZA spółki przegłosowało dywidendę (0,86 zł/akcję) – o wiele niższą od oczekiwań rynku. Za nim poszedł PKN, a potem wszystko się załamało.

Bezpośrednim powodem przeceny była opinia Goldman Sachs (GS), który bardzo krytyczne wyraził się o wszystkich wariantach proponowanych przez rząd. GS stwierdził między innymi, że „To [wszystkie 3 warianty. PK] byłoby negatywne dla rynków akcji z powodu niższych napływów środków i potencjalnie wymuszonej sprzedaży akcji, a także mogłoby zmniejszyć płynność rynku obligacji skarbowych, jednocześnie zwiększając zależność od zagranicznych inwestorów”.

Już dawno nie widziałem tak nieobiektywnej, fałszywej i szkodliwej opinii. Szkodliwej dla byków, ale jeśli ktoś gra na spadki to bardzo dla niego korzystnej. Pamiętam jak pewien czas temu rynek chciał wystraszyć przedstawiciel pewnej agencji ratingowej (też w sprawie OFE). Szybko się wycofał z pogróżek, ale tym razem rozmowa z przedstawicielem Goldman Sachs chyba nie wystarczy.

Bardzo krótko: po pierwsze, mniejszego napływu środków do OFE nie będzie, jeśli dojdzie do umorzenia obligacji, czyli do realizacji wariantu 1. Z tego wynika, że nie wszystkie warianty są szkodliwe, więc GS się myli. Po drugie nawet w wariancie z dobrowolnością (nie mówiąc już o tym pierwszym) nie będzie wymuszonej sprzedaży akcji, bo przenoszone byłyby akcje a nie środki – GS się myli.

Zmniejszenie płynności rynku obligacji? To już zupełnie kuriozalne. Skoro nie trzeba będzie emitować obligacji dla OFE to po co komu popyt z OFE na obligacje? Co to za bzdura? Tylko opinia o zwiększeniu w całej puli udziału zagranicy wśród posiadaczy obligacji jest słuszna. Ale chodzi o udział, a nie o zwiększenie puli. GS wspominał jeszcze o obniżce ratingu. Rynek walutowy i obligacji tak się tej groźby „wystraszyły”, że złoty się umocnił, a rentowność obligacji spadła.

Niestety te błędne i szkodliwe opinie (można w wielu miejscach skrytykować propozycję rządu i niedługo to zrobię, ale GS uderzył bardzo niecelnie – za to boleśnie). Na innych giełdach panował całkowity spokój, a u nas WIG20 błyskawicznie stracił ponad dwa procent. Wtedy reagowali ci gracze, którzy już znali opinię Goldman Sachs. Przed godzina 15.00 poznali ją widać inni, bo nastroje stały się całkiem paniczne. Na mniejszych spółkach panował relatywny spokój.

Panika doprowadziła do spadku WIG20 w trakcie sesji o cztery procent i zakończenie dnia (dzięki fixingowi) spadkiem o 3,1 proc. To już kolejny czwartek z taką przeceną. Poprzedni to było wygasanie kontraktów ze zdecydowaną grą na duży spadek potężnego gracza a teraz opinia Goldman Sachs dobiła rynek. Po takich przecenach powrót do wzrostów wymagałby albo pojawienie się nowych, bardziej obiektywnych opinii agencji ratingowych albo zmiany propozycji rządowych (o tym więcej napiszę w komentarzu tygodniowym).

 

Piotr Kuczyński
Główny Analityk
Xelion

Pin It

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>